Żywiołowa muzyka oraz indiański image zespołu Southern Death Cult (pierwotnego wcielenia The Cult) wnosiły powiew świeżości na epatującą smutkiem i przesiąkniętą marazmem (choć przecież dopiero kształtującą się) scenę post-punkową początku lat osiemdziesiątych. O wyjątkowości grupy stanowił także jej lider - Ian Astbury. Szaman, wizjoner, a przede wszystkim genialny wokalista i showman.
piguła:
